Poniższy tekst do dnia 18.02.2011 znajdował się na stronie otwock24 (w zakładce Forum Otwock24) w dziale “Tematy związane z miastem i powiatem” na ostatniej pozycji. Na dwa tygodnie przed listopadowymi wyborami w 2010 r. licznik odsłon dla tego tekstu pokazywał liczbę 400. W dniu usunięcia licznik przekroczył liczbę 8600 odsłon.

 

Ten tekst wysłałem do Linii Otwock w końcu 2009 – do dziś nie wydrukowali, co, zapewne jest zgodne z pluralistyczną misją wszelkich mediów – zwłaszcza żydowskich lub filosemickich.

„Prawdę mówiąc…”

„Prawda” – wydaje się, że nie do rozpoznania, że ustalenie, co nią jest, a co nie jest stanowi dziś nierozwiązywalny problem. Takie przekonanie chcą zakodować w coraz słabiej kształconych umysłach powszechne media – na pewno nie katolickie, a tym bardziej nie narodowe, – szerzące hasła: „nie ma jednej prawdy”, „każdy ma swoją prawdę”. Są to oczywiście relatywistyczne brednie, preparowane na użytek kolejnych ideologii, dziś liberalizmu i globalizmu. Ich jedynym celem jest degeneracja naturalnego, ludzkiego porządku. Jeśli sięgnąć do źródeł tego porządku, to jest on przede wszystkim Boskiej proweniencji lub – to dla ateistów – jest wieczny, od wieczności materii. Jak duża, czy też mała to różnica i czy w ogóle ona istnieje – pytanie to dotyczy pochodzenia porządku, nie etyki z niego płynącej, – zostawiam rozmyślaniom P.T. Czytelników.

 

Z P.T. Czytelnikami chcę się podzielić kilkoma refleksjami i niech będzie, że są to „moje prawdy”. Redakcja LO nie musi się, więc pod nimi podpisywać, pozostanie neutralna, co dla wszelkich mediów winno być przewodnim obowiązkiem, jeśli chcą przyzwoicie wypełniać misję komunikacji społecznej.

 

Otóż, prawdę mówiąc, rad jestem, że prezydent Otwocka otrzymał podwyżkę wynagrodzenia (LO 6.11.2009). Martwi mnie jedynie, czy jest ona wystarczająco wysoka? Nie, nie, dlatego, że doceniam ogrom odpowiedzialności, którą dźwiga na sobie nasz włodarz we dnie i noce. Przecież każda pielęgniarka, o lekarzach nawet nie wspomnę, ponosi wielokrotnie większą odpowiedzialność (może pomylić zastrzyki, kroplówki etc.) i to odpowiedzialność rzeczywistą za kilkunastokrotnie mniejsze wynagrodzenie. Tak, więc obawiam się, czy dochody prezydenta wystarczą na pokrycie słusznych roszczeń właścicieli pojazdów z tytułu uszkodzeń układów zawieszenia powstających z powodu umyślnego zdewastowania nawierzchni większości dróg w Otwocku. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że ta dewastacja dróg jest rezultatem wzbogacenia Otwocka w wodociągi i kanalizację, wspaniałomyślnie współfinansowanych z budżetu świetlanej idei, jaką jest UE, a od pewnego wtorku, 3.11.2009 już chyba UE-państwo.

 

Tu chciałbym zachęcić P.T. Czytelników do zwrócenia uwagi na rosnący poziom zadłużenia budżetu miasta spowodowany tą właśnie inwestycją i sposobem jej finansowania, a zatem także na aktualny i przyszły wzrost podatków. Swoją drogą jesteśmy świadkami (i nie tylko w Otwocku) dziwnych praktyk ekonomicznych, gdy inwestycje, które według klasycznej ekonomii zamiast nakręcać koniunkturę i wzbogacać mieszkańców, powodują coś zupełnie odwrotnego (sic.).

Przy okazji tej inwestycji dał się zauważyć u naszych władz zaskakujący wprost geniusz organizacyjny przy realizacji robót ziemnych. Już w lecie ułożono wodociągi i kanalizację w otwockich lasach (np. miedzy ulicami Majową i Grunwaldzką), dzięki czemu zima nikogo w nich nie zaskoczy. Co innego na miejskiej drodze, ale tu zima jest za to lepiej widoczna – mniemam, że z takiego właśnie założenia wychodzili genialni organizatorzy tych robót. A, więc miejscy rajcy głosujący za podwyżką dla naszego włodarza docenili również jego zmysł organizacyjny – to wielce budujące.

Nasz prezydent, a pewnie po części i nasi rajcy mogą odnotować także inne sukcesy. Np. decyzja o budowie w centrum Otwocka innego centrum – handlowego hangaru o zmyślnej architekturze mogącej wprowadzić w błąd niemal każdego, kto widział jakiekolwiek fabryczne magazyny. Czasami zastanawiam się, czy dziś takie „centrum” musi znajdować się w centrum, gdy na obrzeżach miast mamy zatrzęsienie różnych „centrów”?

To nic, że budowa naszego „centrum” została wstrzymana – może na zawsze? Sukces władzy polega tu jednak na czymś innym.

 

Zapewne P.T. Czytelnicy pamiętają ministra od przekształceń własnościowych w rządzie T. Mazowieckiego, który wsławił się wypowiedzią z sejmowej trybuny, że „Polacy nie muszą żyć z własności, mogą żyć z pracy”. Ten genialny minister, dziś europoseł z niedokończonymi procesami za „prywatyzacje” polskich przedsiębiorstw, może nie dopowiedział, a może życie go przerosło, że Polacy wcale nie muszą żyć także i z pracy. Zatem, z czego maja żyć Polacy? Proszę tylko nie powtarzać anegdoty, że w rządzie T. Mazowieckiego byli sami żydzi – to nie prawda (żydzi – z małej litery, ponieważ wg czynników oficjalnych mniejszość żydowska w Polsce prawie nie istnieje, istnieje natomiast grupa wyznaniowa: żydzi). Był przecież w tym rządzie jeden Syryjczyk Tadeusz, min. od przemysłu. Ów Tadeusz wsławił się był błyskotliwą wypowiedzią, że „najlepszy plan gospodarczy, to brak takowego planu”. Tak, to naprawdę był rząd geniuszy i tak to trwa do dziś – rządzą nami sami wielcy geszefciarze. W końcu niewiele jest państw na świecie, w których w niecałe dwadzieścia lat udałoby się zlikwidować prawie cały przemysł budowany od 1920 r.

 

Otóż, sukces naszej otwockiej władzy polega na tym, że „przepędziła” ona z centrum miasta otwockich kupców bez użycia siły. Sama likwidacja polskiego handlu, jako szczytowe osiągnięcie europejskiego i światowego internacjonalizmu, prowadzona jest w całym kraju i Otwock niczym specjalnym się tu nie wyróżnia. Natomiast wyróżnia się chwalebnie w sposobie realizacji tego procesu. Nasz włodarz nie zamówił w prywatnej firmie umundurowanych pałkarzy do usunięcia ludzi z ich miejsc pracy, jak zrobiła to prezydent Warszawy, a mógł. I trzeba umieć to docenić, bo jak donosi LO otwockich kupców czeka niebawem „porządkowanie terenu bazarku” przy ul. Orlej. Likwidacji mają m.in. ulec także sklepiki przy ul. Powstańców Warszawy – bo szpecą miejski krajobraz (likwidacja odsunięta na 3 lata – D.K.). A my dążymy przecież do architektonicznego ideału i ładu, czego znakomitym wzorcem może być zagraniczny handlowy hangar przy ul. Matejki.

 

Pozostańmy, więc w dobrej nadziei, że naszym władzom nie obce są szacunek dla bliźniego i dbałość o dobro wspólne. Przykładem na to ostatnie jest choćby stan willi „Julia”, a właściwie resztek jej ruin oraz sanatorium Górewicza – największego drewnianego budynku w UE-państwie. Z miejskiej kasy nie został i nie zostanie wydany ani jeden grosz, nie podjęte zostaną jakiekolwiek kroki w celu zrównania tych zabytków z ziemią – same się rozpadną, ekologicznie, pod wpływem sił natury. A to przecież kolejny plus i sukces: władza szanuje publiczny grosz i dba o ekologiczny charakter naszego miasta.

 

Za te i inne sukcesy władzy, tej i poprzedniej, gminnej i państwowej, za całokształt jej dokonań niech nadstawi pyska – duża buźka, to się jej od nas po prostu należy. Niech to będzie długi i czuły pocałunek politycznej śmierci.

Zastanawiam się czasami, co musi się stać, żeby wyborcy zamiast głupoty, zniszczenia, degeneracji zaczęli wybierać rozsądek, uczciwość, rozwój? A może to już nie możliwe?

 

Dariusz Kosiur